Pokazywanie postów oznaczonych etykietą morskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą morskie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 16 września 2016

Wrześniowy rejs

Ahoj, witajcie! Wspólnie z kolegami z kursu żeglarskiego żeglowaliśmy cztery dni po mazurskich jeziorach. Pogoda była przepiękna. Rejs rozpoczęliśmy w stanicy żeglarskiej Tajty.


Chyba najpiękniejsze widoki są na jeziorze Mamry, tu port Kietlice.


Oczywiście panowie nałowili rybek.


Wczesny ranek na Mamrach powitał nas gęstą mgłą. Pod obciągaczem bomu pająk utkał nam sieć, o poranku pełną kropelek rosy.


Ostatni wschód słońca w tym rejsie na jeziorze Kisajno w zatoce Zimny Kąt. Na pewno szanta  mówi prawdę: "Na Mazurach wschody słońca piękne są".


Nie do wiary - było ciepło, pięknie, spokojnie. Całe jeziora dla nas. Pierwszy rejs po zdaniu patentu! Wróciłam do domu, odespałam się i zaczęłam tęsknić. Do wiatru, słońca, widoków po horyzont. Pozdrawiam Odwiedzających i Obserwujących!

środa, 24 sierpnia 2016

Knotting works - ciąg dalszy plecionek ze sznureczków

Wciąż na fali wspomnień o rejsie siedzę i plotę sznureczki. Oto ostatnio ukończone.
Bransoletki dla mojej Psiapsióły Reni i jej synowej. Przyznaję- odgapione w Internecie!


Wyrobiłam cały zakupiony zapas sznureczka skręcanego średnicy 2mm na kolczyki i wisiorki.



Koniec drobiazgów. Czekają już grubsze sznurki, a potem zabieram się za liny. Co sobie będę żałować. Docelowo mam zamiar zrobić maty z liny bawełnianej oraz sizalowej.Może wyczaruję sobie w ten sposób jeszcze jakiś rejs we wrześniu? Serdecznie pozdrawiam Odwiedzających i Obserwujących!

czwartek, 4 sierpnia 2016

Knotting works - plecione wariacje na temat wzoru "turk's head"

Powoli wracam do rzeczywistości - tej bez pokładu kołyszącego się pod stopami. W snach dalej żegluję, patrzę na chmury i horyzont. W dzień plotę sobie różności na podstawie wzoru  zwanego "turk's head", to wzór przypominający turecki turban.
Na początek bransoletka upleciona na palcach z miękkiego sznurka bawełnianego i i zszyta tak, że przechodzi przez kości dłoni, a na nadgarstku można ją ułożyć grubiej.


Do niej uplotłam "na płasko" coś na kształt wisiora.


Z grubszego bawełnianego sznurka uplotłam podstawki pod kubki.


Pozostałe wyroby są z ozdobnego sznureczka pasmanteryjnego.


Gdy sklejałam czerwone kolczyki, okazało się, że klej zasychając stał się widoczny na sznureczkach. Zatem następne kolczyki muszą poczekać, aż kupię wypróbowany klej dwuskładnikowy.
Z resztek uplotłam jeszcze wisiorek.


Zabieram się za plecenie podobnych wyrobów w kolorach granatowy z białym. W dalszych planach mam jeszcze bransoletki surwiwalowe i naszyjniki z paracordu. A potem może już nadejść jesień. Serdeczności posyłam Obserwującym i Odwiedzającym!

wtorek, 2 sierpnia 2016

Mam patent żeglarski

Dużo pracuję i urlop spędziłam też maksymalnie pracowicie. Dwa tygodnie na żaglach i egzamin na patent żeglarski - udany! Mam patent, ale to nie papier jest ważny, tylko to, że nauczyłam się żeglować i oswoiłam się z różnymi zdarzeniami na wodzie. Na zdjęciu zajęcia z uruchamiania silnika.


Zabrałam w rejs materiały na różne biżuty marynarskie, ale nie miałam na to czasu i robię je dopiero teraz po powrocie do domu.
Pierwszy naszyjnik zrobiłam dla siebie - w nagrodę za wytrwałość.


Myślę, że na fali wspominania rejsu skończę resztę żeglarskiej bizuterii, bo już we wrześniu przyjdzie czas na bombki.
Zatem mili Obserwujący i Odwiedzający - do zobaczenia wkrótce!

niedziela, 23 listopada 2014

Szykuję drobne prezenty

Dawne pomysły i całkiem nowe złożą się na grupę prezentów świątecznych, które przygotowuję w tym roku. Zamierzam odwiedzić kilka domów, gdzie chciałabym coś od siebie dorzucić pod choinkę. Na trasie świątecznej będzie też pokój żeglarski. Może tam przyda się obrazek na holenderskiej kafelce oprawionej w ramkę. Mam nadzieję, że ten drobiazg zyska uznanie i nie stanie się przedmiotem "przechodnim".


Pora pokazać, jak wyglądał w oryginale.






Sentencji nie znam. Była naniesiona farbą olejną i łatwo ją usunęłam. Ramkę odrestaurowałam i polakierowałam na mat.
Listopadowo życzę pogody ducha Odwiedzającym i Obserwującym!

niedziela, 16 marca 2014

Szantowisko 2014

Wczoraj bawiłam się na Szantowisku, zorganizowanym w moim mieście po raz trzeci przez środowisko żeglarskie - tradycyjnie w okolicy dnia św. Patryka (17 marca). Pokazałam tam moje obrazki marynistyczne. Zdjęcia kilku z nich poniżej. Materiał wyjściowy - podkładki z MDF-u 15x17 i 15x15cm.

Po dniu Partyka to już niedługo kalendarzowa wiosna. Pozdrawiam ciepło wszystkich!

poniedziałek, 10 marca 2014

Wciąż nie pisanki - kolaż serwetkowy

Cierpię na rozdwojenie jaźni - pękam z z zazdrości o przepiękne pisanki koleżanek, a jednocześnie nie mogę się zabrać za swoje. A plany mam, że ho, ho. Tylko te plany wciąż odwieszam, gdy zdarza się jakaś drobna okazja zarobkowa. Czyli dziś nie pisanki, tylko przypomnienie pracy kursantki z Żeglarskich Warsztatów Artystycznych. W styczniu pokazałam ją Asket i określiłyśmy to może trochę na wyrost jako "kolaż serwetkowy". Motyw z serwetki został naklejony na inną serwetkę stanowiącą tło.


W sumie to drobiazg, ale wart przypomnienia, że i tak można. Po wycięciu małych motywów oddzielam od nich ostatnią białą warstwę, przyklejam na obrazku w wybranym miejscu. Jak wyschną, zamalowuję te przyklejone fragmenty białą farbą, ale nie do samego brzegu. Na koniec motywy przyklejam na ich miejsce.
Za oknem piękne słońce. Przebiśniegi i krokusy już obwołały początek wiosny. Wiosennych pomysłów Obserwatorkom i Odwiedzającym życzę!

czwartek, 16 stycznia 2014

Sailors knotting works

W poprzednim poście wspomniałam o pracach "taklerskich", wykonanych przez uczestników na Żeglarskich Warsztatach Sztuk Pięknych. Nie są to żeglarskie węzły użytkowe, nie są to też elementy takielunku. Chcąc przetłumaczyć dokładnie na język angielski, nie mogłam użyć słowa "tackling" czy też "rigging". Zatem w tytule posta umieściłam ich nazwę zasugerowaną przez Pana, który nas tego uczył - żeglarskie prace węzłowe. Żeglarze wykonywali takie plecionki z lin na potrzeby ochrony drewnianego pokładu żaglowca przed uderzeniami żelaznych bomów. Są to różne maty wykonane splotami "tureckimi". Mogą dodać dawnego stylu każdej żaglówce lub pokojowi żeglarza jako ozdobna tablica ścienna, wycieraczki, siedziska czy podkładki.









Mimo, że twarde było życie dawnych żeglarzy, w wolnych chwilach potrafili oni z dostępnych surowców wykonać rzeczy upiększające najbliższe otoczenie. Uchwyt dzwonu okrętowego, butelka rumu, rękojeść noża czy szpady najczęściej były ozdabiane wymyślnymi plecionkami. Mam nadzieję, że jeszcze będę miała okazję nauczyć się tego.  Pozdrawiam wszystkie osoby  Odwiedzające i Obserwujące. Ahoj! Do wiosny!


niedziela, 5 stycznia 2014

Żeglarskie Warsztaty Sztuk Pięknych

To były bardzo pracowite dwa tygodnie. Mnóstwo różnorodnych zajęć, żeglowanie na zakończenie roku 2013, Boże Narodzenie i na koniec piracki Sylwester!
Uczestnicy mogli wybrać odpowiednie dla siebie zajęcia spośród wielu technik: malarstwa, rysunku, ceramiki, obróbki szkła i kamieni półszlachetnych, florystyki, taklerstwa (wiązania żeglarskich węzłów użytkowych i ozdobnych), wikliniarstwa, dekupażu oraz filcowania. Każdy, niezależnie od wieku oraz stopnia fizycznej sprawności, spróbował żeglowania, posłuchał żeglarskich opowieści o zimowych rejsach po Mazurach, śpiewał szanty z zespołami "Duet Nieklasyczny" oraz "Strefa Ciszy"!
Pogoda jak na grudzień była nadzwyczajnie łaskawa, codziennie +6st. Czasem prześwitywało słońce. Najczęściej byliśmy nagradzani nim przez Neptuna wychodząc w rejs.


Przepłynęliśmy skrótem na Łabędzi Szlak - gdzieś między Górnym, a Sosnowym Ostrowem.


Ale luksus - cały Łabędzi Szlak dla nas, cisza i plusk wody. Data tego wydarzenia jest porażająca: 28-go grudnia!
Na pustym jeziorze Kisajno u schyłku dnia chwytałam niecodzienne kolory.



Pora pochwalić się pracami dekupażowymi wykonanymi przez uczestników Warsztatów.


Bardzo ciekawymi zajęciami okazały się warsztaty taklerstwa. Prowadził je pan ze Szczecina, członek Międzynarodowego Towarzystwa "Wiązaczy węzłów" czyli Knot Tyers. Nauczyłam się plecenia gałki bosmańskiej, plecionek tureckich "na 4 i 5". Pokazuję drobne wyroby, z których tylko trzy gałki nie są mojego wykonania. Na zdjęciu gałki bosmańskie, wisiory, bransoletka oraz serwetniki z kolorowych lin.


Niewątpliwie muszę przyznać, że taklerstwo to moja nowa fascynacja! Informuję wszystkich żeglarzy z rodziny bliskiej i dalszej: jesteście skazani teraz na takie prezenty ode mnie!
Serdecznie pozdrawiam wszystkie Osoby Zaglądające i Obserwujące w Nowym 2014-tym Roku! Jeżeli macie ochotę zorganizować grupę w przekroju wiekowym 12 lat do 60+ i przyjechać na żeglarskie warsztaty artystyczne w przepięknych "okolicznościach przyrody" jeziora Kisajno, pytajcie, udostępnię kontakt do organizatora! Mile widziane wszelkie nowe pomysły i techniki!

czwartek, 13 września 2012

XI Międzynarodwe Mistrzostwa Polski DZ w Giżycku-cz.2

"Lato z ptakami odchodzi", zatem śpieszę pokazać resztę letnich dokonań. To drobiazgi, które zawiozłam w sierpniu na regaty Dezet do Giżycka. Wprowadzenie w nastrój - obrazek z ksero z papieru ryżowego na blejtramie malarskim 15x18cm.

Podkładki 15x15cm (sklejka 3mm podklejona płytą korkowo-gumową).
Małe gustowne pudełeczko na żeglarskie lub inne skarby.
Podkładki 10x10cm w stylu graficznym.

Na koniec, tradycyjnie u mnie, świeczniki na tea-lighty. Ostatni świecznik jest na duży wkład parafinowy.
"I to by było na tyle", jak mawiał profesor mniemanologii stosowanej, Jan Stanisławski.
Nie relacjonuję obecnych zajęć, bo robienia przetworów z ogórków, jabłek antonówek czy winogron nie uważam za swoje hobby. Pochłaniają czas, ale zimą będą miłymi doznaniami smakowymi. Zatem życzę Kochanym Odwiedzającym, którzy/re też tym się zajmują, wytrwałości i udanych kompozycji smakowych!


środa, 15 sierpnia 2012

XI Międzynarodowe Mistrzostwa Polski DZ w Giżycku

Wprawdzie byłam tylko lądową obserwatorką, ale surwiwal 24-godzinnych regat na łodziach zwanych Dezetami dostarczył mi dużo emocji. Dezeta to popularna nazwa bezkabinowej łodzi z dwoma masztami, z ożaglowaniem typu kecz gaflowy. Trzeba być wielkim entuzjastą, aby całą dobę żeglować deszcz czy wiatr, a bywa pracować wiele godzin przy wiosłach. To jest jakby rzekł Jack London: "niedźwiedzie mięso" dla miłośników tradycyjnego żeglarskiego wychowania.
Uczestnicy mogli nabyć przedmioty, na których umieściłam własne zdjęcia z czerwcowej wizyty w Giżycku. Duże podkładki 32x25cm, sklejka 3mm podklejona 3mm płytą korkowo-gumową.

Ilustracje pasują do fragmentu tekstu piosenki Pawła Milczarka, umieszczonego w Komunikacie 2 organizatorów Mistrzostw, pt.: "Ballada o Zaczarowanej Dezecie"
"Przy dziurawym pomoście, w szuwarach
Na przystani uśpionej - by tak rzec
Wciąż kołysze się łajba stara
Otaklowana na gaflowy kecz".
Uwaga: potrzebny kompozytor! Tekstu szukajcie na stronach organizatorów: Międzynarodowego Centrum Żeglarstwa i Turystyki Wodnej www.sail-mazury.pl/   oraz Mazurskiej Szkoły Żeglarstwa www.msz.org.pl

Proponowałam na pamiatkę podkładki pod mysz 23x18cm z MDF-u.

Noc była spokojna, gwiaździsta, rój Perseidów podarował mi piękną "spadającą gwiazdę", a widok Dezet wyłaniających się z nocnych mroków i oddalających się z powrotem na trasę regat przypomniał mi filmy o Wikingach. Spójrzcie sami:
Znów przychodzi mi na myśl tekst piosenki Pawła Milczarka (źródło jak wyżej) pod tytułem: "Dezety i duchy".
"Gdyby dzisiaj Eryk Rudy powrócił z zaświatów,
Musiałby się nauczyć rzeczy nowych,
Lecz znalazłby sobie podobnych wariatów
Wśród pływających na keczach gaflowych".
Całym sercem trzymam kciuki za ideę ratowania Dezet jako wartościowego elementu wychowania żeglarskiego.
Kochani/e Odwiedzający/e, pozdrawiam żeglarskim Ahoj!



poniedziałek, 25 czerwca 2012

Żagle, dużo żagli


Pora przedstawić żeglarskie pamiątki mego wyrobu. Ponownie pojechałam do Giżycka, tym razem aby zobaczyć Festiwal Sportów Wodnych Żeglarzy Niepełnosprawnych. Wykonałam kilka nowych przedmiotów udekorowanych motywami morskimi i wystawiłam je na skromnym stoliczku.
Karciarka ozdobiona wydrukiem ilustracji z trójmasztowcem. Boki mocno przecierane dla pokazania układu słojów drewna. Ma to przypominać sfatygowane burty żaglowca. W środku na wieczku kotwiczka i kolory kart z szablonów własnoręcznego wyrobu.

Następne żagle - na świeczniku na tea-light zrobionym ze szklaneczki kupionej na starociach. Obramowanie farbą metaliczną.

Dwa inne małe świeczniki.

 Dwa małe talerzyki z egzotycznego drewna. Kupiłam je na starociach czarne od opalania ogniem dla wydobycia rysunku słoi. Odczyszczone, udekorowane i  zabezpieczone lakierem matowym.

Ostatnie dwa pudełka fotografowałam już w Giżycku.
 Herbaciarka 16x16x7cm, wieko z mocnymi przecierkami shabby chic na ciemnej ultramarynie, bejcowana w środku na kolor teku, z wyjmowanymi przegródkami. Będą w niej skarby młodej żeglarki. Wewnątrz mała niespodzianka - ilustracja w obramowaniu "linowym" z zastosowaniem węzła żeglarskiego prostego.

Małe pudełko, 10,5x10,5x5,5cm, udekorowane fragmentem starej mapy Adriatyku i małą ilustracją z żaglowcem, cieniowane brązem Van Dycka. Dół bejcowany na kolor teku.
Zabrałam również dwa wizytowniki i podstawki na telefon komórkowy.
 
Największy przedmiot, podkładka obiadowa została udekorowana wydrukiem zdjęcia zachodu słońca z kwietniowego pobytu w przystani dawnego Almaturu. Zdjęcie  podrasowane na akwarelę.

Mam nadzieję, że te żeglarskie pamiątki cieszą nabywców tak, jak mnie cieszyło ich wykonywanie.
Klamrą tematyczną niech będzie zdjęcie z soboty - wchodzenia na żaglach do portu.
Jak mi wyjaśniono, jest to sytuacja nietypowa, według przepisów należy wchodzić z zrzuconymi żaglami na silniku. Tym razem wszyscy na żaglówce byli osobami niepełnosprawnymi (pierwszy raz na wodzie) oprócz sternika. Manewry w porcie wykonywano z użyciem holowania przez motorówkę.
P.S. Wiem już, że do tradycyjnego żeglarskiego życzenia "Stopy wody pod kilem" niektórzy dodają: "I czterech stóp w koi". Ach, żeglarska brać ma wielki apetyt na życie!
Pozdrawiam serdecznie Odwiedzających!