Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podkładki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podkładki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 lutego 2015

Wiosenne podkładki

Pogoda jak na luty zupełnie nienormalna, w ogródkach moich koleżanek tulipany wychodzą z zimowego snu. Przed nowymi pisankami ukończyłam i wylakierowałam na mat komplet 6 podkładek z tulipanami. W oryginale szare paski na brzegach były na serwetce lekko perłowe.


Zobaczymy, co dalej z tą pogodą. Obawiam się, jaki będzie kwiecień! Ale jeżeli zakwitną niedługo ogrody, będę się cieszyć każdym ciepłym dniem! Miłego nastroju życzę Odwiedzającym i Obserwującym!

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Metamorfozy - drewniana podstawka

Niestety, w tym sezonie nie mam czasu na nowe bombki. Zatem  w okresie przedświątecznym pokazywać będę przedmioty zrobione dla domu oraz na prezenty. Poniżej drewniana tacka, choć był to pierwotnie rodzaj dużej łyżki do zawieszenia z jakąś pamiątkową metalową plakietką. Mnie będzie służyć jako podstawka pod orzechy na świątecznym stole.


Pierwotnie wyglądała tak.


Wracam do przedświątecznych drobnych okazji zarobkowych, w tym roku innych niż kiermasze. Osobom Odwiedzającym oraz Obserwującym życzę powodzenia w zakupach prezentów i nowych ładnych ozdób świątecznych!

sobota, 19 października 2013

Wszystkie wiewiórki dekupażowe

W moim mieście jest coraz mniej sosen. Wiewiórki z Parku Krajobrazowego mają coraz trudniejszą drogę  do cisowego drzewa przed moim oknem. Mam do nich szczególny sentyment związany z moją osobistą rodzinną ksywką "Starsza Wiewiórka" i posiadaniem córki "Młodszej Wiewiórki". Zrobiłam kilka domowych przedmiotów z postaciami tych przemiłych spryciar.
Komplet podkładek pod kubki - sklejka 10x10cm oraz pojemnik na nie.


Dorobiłam do tego drewniany serwetnik.


Gdzieś przeczytałam, że nasze wiewiórki, w odróżnieniu od amerykańskich, nie jedzą żołędzi bowiem ich nie trawią. Zaczęłam zwracać baczniejszą uwagę na ilustracje i znalazłam przypuszczalnie europejską wiewiórkę, stąd ten mały świecznik.


Post miał mieć tytuł "Wszystkie moje wiewiórki", ale wtedy powinnam dla porządku pokazać kolekcję 16 małych figurek wiewiórek, które od jakiegoś czasu zbieram. W kolekcji oprócz naturalnych wyobrażeń tych zwierzątek, mam też tę z filmu "Epoka lodowcowa". Biduli w cz. IV wmawiają zapoczątkowanie wędrówki kontynentów! Zgroza!
Złociście i mgliście jesień zasnuła się liściastymi dywanami. Miłych jesiennych spacerów w przerwach od hobby, dotleniajmy się ile się da!


sobota, 13 lipca 2013

Drobiazgi dla domu

Remanentów zdjęciowych ciąg dalszy. Przedstawię kilka drobnych rzeczy, które można sprezentować do wystroju mieszkania.
Pokazując  mały wieszaczek, prosiłam różne osoby  o wymyślenie co też można by na nim zawiesić. Zebrałam takie oto pomysły: 1. najwięcej głosów oddano oczywiście na klucze, 2 następnie naszyjniki, 3. kolekcja smyczek, 4. wstążki, 5. woreczki zapachowe, 6. ozdoby kwiatowe, 7. warkocze czosnku lub małych papryczek. Ten maluch mógłby wisieć w każdym pokoju. Gałeczki udekorowałam na wzór pstrokatych ptasich jajeczek.


Pierwszy serwetnik, nic specjalnego, można powiedzieć "oklejanka". Najczęściej najpierw u mnie jest serwetka, a potem pomysł, na czym ją najchętniej umieściłabym. Na tym moje zainteresowanie serwetką się kończy. Tyle pięknych motywów jest jeszcze do wykorzystania! No chyba że ktoś zechce ode mnie inny przedmiot dla wytworzenia pewnego kompletu.


Poniżej biało-niebieski komplet podkładek i jajeczników na "śniadanie we dwoje".


Na zakończenie wiaderko - osłonka na doniczkę z ziołami lub pojemnik na drewniane akcesoria kuchenne.


Pozdrawiam weekendowo Obserwatorki i wszystkich Zaglądających!

niedziela, 23 września 2012

Biało-niebieski komplet śniadaniowy

Jesień powitałam powiększaniem zapasów na zimę. Odpowiedni moment na powidła śliwkowe bez cukru i gęste domowe leczo węgierskie. Zajęta jestem pichceniem i nie mam nic nowego do pokazania. Wyczyny kuchenne przypomniały mi dawno sprezentowany komplecik śniadaniowy zrobiony do biało-niebieskiej kuchni.
Podkładki, jajeczniki i magnesy na lodówkę. Był jeszcze magnes z "całuśną" parką, ale nie mam go na zdjęciu.
Wracam do kuchni, pozdrawiam Wszystkich/e Zaglądających/e ciepło i do zobaczenia!

czwartek, 13 września 2012

XI Międzynarodwe Mistrzostwa Polski DZ w Giżycku-cz.2

"Lato z ptakami odchodzi", zatem śpieszę pokazać resztę letnich dokonań. To drobiazgi, które zawiozłam w sierpniu na regaty Dezet do Giżycka. Wprowadzenie w nastrój - obrazek z ksero z papieru ryżowego na blejtramie malarskim 15x18cm.

Podkładki 15x15cm (sklejka 3mm podklejona płytą korkowo-gumową).
Małe gustowne pudełeczko na żeglarskie lub inne skarby.
Podkładki 10x10cm w stylu graficznym.

Na koniec, tradycyjnie u mnie, świeczniki na tea-lighty. Ostatni świecznik jest na duży wkład parafinowy.
"I to by było na tyle", jak mawiał profesor mniemanologii stosowanej, Jan Stanisławski.
Nie relacjonuję obecnych zajęć, bo robienia przetworów z ogórków, jabłek antonówek czy winogron nie uważam za swoje hobby. Pochłaniają czas, ale zimą będą miłymi doznaniami smakowymi. Zatem życzę Kochanym Odwiedzającym, którzy/re też tym się zajmują, wytrwałości i udanych kompozycji smakowych!


czwartek, 6 września 2012

Na razie dość róż

Skończyłam, można powiedzieć nasyciłam się tematem różanym. Starczy na dłużej. Pokazuję wyroby od największych do najmniejszych.
Pierwszy raz zrobiłam tzw. bejcowanie rozrzedzoną czerwoną farbą akrylową. Taca fi 33cm.
Pierwszy zegar, fi 32cm, cyfry odręcznie wymalowane na ciemno-zielono, lekkie cieniowania do motywu "akwarelowego".

Mała tacka, brzegi "wybejcowane" farbą akrylową na biało. Syn zajrzał mi przez ramię i stwierdził: "Tylko tego nie zapaćkaj, im mniej tym lepiej!"

Puzderka gipsowe czekały od lutego na ozdobienie, teraz dostały porcelankowe różyczki.

Kulki drewniane też swoje odczekały. Nanizałam je na pąsowy sznurek pasmanteryjny.

Poszukiwania internetowe pozwoliły mi zebrać bardzo różnorodne stylistycznie motywy. Widać to na tych podkładkach 10x10cm (sklejka podklejana płytą korkowo-gumową).

Nie mogło zabraknąć świeczników na tea-lighty.

Po raz pierwszy robiłam magnesy na lodówkę-wycinanki ze sklejki podklejane folią magnetyczną.

Kolekcja serwetek różanych poczeka teraz długo na następny zryw.
Mili Odwiedzający i Miłe Odwiedzające! Każde miłe słowo komentarzy daje mi dużo radości i owocuje nowymi pomysłami. Dzięki! Pozdrawiam Wszystkich!

środa, 15 sierpnia 2012

XI Międzynarodowe Mistrzostwa Polski DZ w Giżycku

Wprawdzie byłam tylko lądową obserwatorką, ale surwiwal 24-godzinnych regat na łodziach zwanych Dezetami dostarczył mi dużo emocji. Dezeta to popularna nazwa bezkabinowej łodzi z dwoma masztami, z ożaglowaniem typu kecz gaflowy. Trzeba być wielkim entuzjastą, aby całą dobę żeglować deszcz czy wiatr, a bywa pracować wiele godzin przy wiosłach. To jest jakby rzekł Jack London: "niedźwiedzie mięso" dla miłośników tradycyjnego żeglarskiego wychowania.
Uczestnicy mogli nabyć przedmioty, na których umieściłam własne zdjęcia z czerwcowej wizyty w Giżycku. Duże podkładki 32x25cm, sklejka 3mm podklejona 3mm płytą korkowo-gumową.

Ilustracje pasują do fragmentu tekstu piosenki Pawła Milczarka, umieszczonego w Komunikacie 2 organizatorów Mistrzostw, pt.: "Ballada o Zaczarowanej Dezecie"
"Przy dziurawym pomoście, w szuwarach
Na przystani uśpionej - by tak rzec
Wciąż kołysze się łajba stara
Otaklowana na gaflowy kecz".
Uwaga: potrzebny kompozytor! Tekstu szukajcie na stronach organizatorów: Międzynarodowego Centrum Żeglarstwa i Turystyki Wodnej www.sail-mazury.pl/   oraz Mazurskiej Szkoły Żeglarstwa www.msz.org.pl

Proponowałam na pamiatkę podkładki pod mysz 23x18cm z MDF-u.

Noc była spokojna, gwiaździsta, rój Perseidów podarował mi piękną "spadającą gwiazdę", a widok Dezet wyłaniających się z nocnych mroków i oddalających się z powrotem na trasę regat przypomniał mi filmy o Wikingach. Spójrzcie sami:
Znów przychodzi mi na myśl tekst piosenki Pawła Milczarka (źródło jak wyżej) pod tytułem: "Dezety i duchy".
"Gdyby dzisiaj Eryk Rudy powrócił z zaświatów,
Musiałby się nauczyć rzeczy nowych,
Lecz znalazłby sobie podobnych wariatów
Wśród pływających na keczach gaflowych".
Całym sercem trzymam kciuki za ideę ratowania Dezet jako wartościowego elementu wychowania żeglarskiego.
Kochani/e Odwiedzający/e, pozdrawiam żeglarskim Ahoj!



poniedziałek, 25 czerwca 2012

Żagle, dużo żagli


Pora przedstawić żeglarskie pamiątki mego wyrobu. Ponownie pojechałam do Giżycka, tym razem aby zobaczyć Festiwal Sportów Wodnych Żeglarzy Niepełnosprawnych. Wykonałam kilka nowych przedmiotów udekorowanych motywami morskimi i wystawiłam je na skromnym stoliczku.
Karciarka ozdobiona wydrukiem ilustracji z trójmasztowcem. Boki mocno przecierane dla pokazania układu słojów drewna. Ma to przypominać sfatygowane burty żaglowca. W środku na wieczku kotwiczka i kolory kart z szablonów własnoręcznego wyrobu.

Następne żagle - na świeczniku na tea-light zrobionym ze szklaneczki kupionej na starociach. Obramowanie farbą metaliczną.

Dwa inne małe świeczniki.

 Dwa małe talerzyki z egzotycznego drewna. Kupiłam je na starociach czarne od opalania ogniem dla wydobycia rysunku słoi. Odczyszczone, udekorowane i  zabezpieczone lakierem matowym.

Ostatnie dwa pudełka fotografowałam już w Giżycku.
 Herbaciarka 16x16x7cm, wieko z mocnymi przecierkami shabby chic na ciemnej ultramarynie, bejcowana w środku na kolor teku, z wyjmowanymi przegródkami. Będą w niej skarby młodej żeglarki. Wewnątrz mała niespodzianka - ilustracja w obramowaniu "linowym" z zastosowaniem węzła żeglarskiego prostego.

Małe pudełko, 10,5x10,5x5,5cm, udekorowane fragmentem starej mapy Adriatyku i małą ilustracją z żaglowcem, cieniowane brązem Van Dycka. Dół bejcowany na kolor teku.
Zabrałam również dwa wizytowniki i podstawki na telefon komórkowy.
 
Największy przedmiot, podkładka obiadowa została udekorowana wydrukiem zdjęcia zachodu słońca z kwietniowego pobytu w przystani dawnego Almaturu. Zdjęcie  podrasowane na akwarelę.

Mam nadzieję, że te żeglarskie pamiątki cieszą nabywców tak, jak mnie cieszyło ich wykonywanie.
Klamrą tematyczną niech będzie zdjęcie z soboty - wchodzenia na żaglach do portu.
Jak mi wyjaśniono, jest to sytuacja nietypowa, według przepisów należy wchodzić z zrzuconymi żaglami na silniku. Tym razem wszyscy na żaglówce byli osobami niepełnosprawnymi (pierwszy raz na wodzie) oprócz sternika. Manewry w porcie wykonywano z użyciem holowania przez motorówkę.
P.S. Wiem już, że do tradycyjnego żeglarskiego życzenia "Stopy wody pod kilem" niektórzy dodają: "I czterech stóp w koi". Ach, żeglarska brać ma wielki apetyt na życie!
Pozdrawiam serdecznie Odwiedzających!