czwartek, 6 listopada 2014

Październikowe wakacje

Ten rok podarował mi jesienne wakacje od codzienności - cały październik w odwiedzinach na południu Polski. Potrzebowałam długiego resetu nawet od własnego mieszkania, którego remont kosztował mnie wiele sił i emocji. Pogoda w ubiegłym miesiącu była przepiękna, a kolory niepowszednie. Wspominam ten czas przede wszystkim poprzez pobyt w domku przyjaciół pod Częstochową. Oto migawki z ich otoczenia - jako forma drobnego podziękowania.



To nie pomyłka - wiosenny pierwiosnek skorzystał z pogody i zakwitł ponownie. Mimo mgieł i przymrozków można powiedzieć, że pogoda dotąd nas rozpieszczała. Listopad przywitał nas słońcem. W tym miesiącu roku każdy dzień pogodny to skarb. Tylko ja  nie mogę wtedy znaleźć w sobie nastroju do dekorowania bombek! Niezmiennej pogody życzę Obserwującym i Odwiedzającym!

wtorek, 7 października 2014

Fioletowo-złoto

Miałam kiedyś wykonać coś na prezent dla Pani lubiącej kolor fioletowy. Wykorzystałam do tego fioletową serwetkę "Samara". Miało być bogato, zatem dodałam trochę złotego. Zrobiłam malutki kuferek 10x6x7cm i wisiorek śr 6cm.

















Kropeczki wykonane i malowane konturówką Decorfin do szkła. Jest gęstsza i lepiej kryje niż farba akrylowa. Wzór po przyklejeniu serwetki zrobił się żółto-fioletowy, więc te żółte elementy delikatnie podmalowałam farbą akrylową.
Zupełnie nie moja kolorystyka. Cieszę się jednak, że miałam okazję poćwiczyć i takie zestawienie.
W kolorystyce bliskiej jesiennym zamyśleniom pozdrawiam wszystkich Odwiedzających!



niedziela, 28 września 2014

Nic nowego

Zakładając tego bloga, spodziewałam się też trwania dla mnie pewnego zjawiska - nadmiaru wolnego czasu. Miałam ten nadmiar smakować, delektować się nim. A tu masz, jest wręcz przeciwnie! Tak rozpędziłam się w koniecznościach zarobkowych, że wieczorami nie mam sił na ukochane hobby! Z tęsknoty wracam i pokazuję dziś ukończone dwa lata temu moje pudełeczko na ulubione karty pasjansowe. To talia Piatnika "White Horse". Pudełeczko ma wymiary 12x9x4cm i wklejoną przekładkę ze sklejki 3mm.



Początkowo karciarka miała rant wieczka oklejony koronką. Po jakimś czasie koronka wyglądała w jednym miejscu nieświeżo i ją usunęłam. Może jeszcze nakleję nową, ale nie wiem, jak ją zabezpieczyć przed zabrudzeniem. Myślę o umieszczeniu jakiegoś stylowego wklęśniętego guziola w miejscu, gdzie opieram kciuk otwierając pudełko.
"Mimozami jesień się zaczyna, złotawa, krucha i miła". Złotej jesieni życzę wszystkim Obserwującym i Odwiedzającym!

piątek, 19 września 2014

Metamorfoza małego kosza na waciki

Na fali wielkich porządków w bibelotach ukończyłam kilka drobiazgów domowych i wprowadziłam je do użytkowania. Tak doczekał się swojego miejsca metalowy kosz na waciki.


A to ten sam w stanie surowym.


Do kompletu wykonałam obrazek łazienkowy z takimi samymi motywami.


Przyznaję, że trochę przesadziłam z pewnymi funkcjami Photoshopa. Nie potrafię już tego odkręcić. Ciepło pozdrawiam wszystkich Odwiedzających!



piątek, 12 września 2014

Witam po remoncie

Mogę już tak powiedzieć. Skończyłam remont pokoju. Wróciły na swoje miejsce wszystkie bibeloty. Jak zwykle - straty w ludziach lub sprzęcie muszą być. Mimo całej ostrożności i uwagi, dwa aniołki  muszą przejść operacje doklejania ułamanych skrzydełek. Stara ozdobna szklaneczka po rozpakowaniu pokazała nagle "nadgryzienie" obrębka. Jest też trochę nowości. Zbiór figurek aniołków uzyskał nowe miejsce. Mogę teraz wyeksponować w witrynce pudełka, które zrobiłam w początkach działalności dekupażowej. Pora je pokazać. Pierwsze pudełko (18x10x6cm) udekorowałam metodą "na żelazko". Serwetka przypominała mi wzornictwo japońskie, zatem w środku pudełka umieściłam kserokopię pocztówkowej reprodukcji japońskiej grafiki ze zbiorów Muzeum Narodowego. Wykończenie matowym i aksamitnym w dotyku lakierem To-Do Touch Me.


Druga malutka (11x8x6cm) szkatułka to było typowe Made in China pudełko ze sklejki polakierowanej na kolor palisandru. Po mocnym zeszlifowaniu udekorowałam wierzchnie ścianki na babciną staroć z krawędziami w kolorze starego złota. Ostatnia warstwa lakieru to także To-Do Touch Me. W środku dorobiłam z grubego kartonu mały wyjmowany pojemnik i ramkę dla lusterka. Oto mały słodziak na najcenniejszą biżuterię.


Trzecie pudełko jest najmniejsze-9x9x7cm. Udekorowałam je "na pałacowo" elementami beżowego motywu "Samara". Wymieniłam zawias i dodałam mosiężny uchwyt na pokrywce.


Nie żałowałam czasu, aby te pudełeczka mogły długo cieszyć mnie doborem ozdób.
Serdecznie życzę osobom Obserwującym i Odwiedzający, aby uprawiając swoje hobby, nie zapominali o sobie i czerpali radość z posiadania wyrobów własnych rąk!

niedziela, 22 czerwca 2014

Remont trwa

Stare kaloryfery usunięte. To, co było za nimi, lokalny Pan Złota Rączka już trzy dni doprowadza do właściwego wyglądu. Blok wybudowano w 1958 roku, stare kaloryfery sypały od tyłu rdzą, parapet był chropawy od spodu od resztek cementowego tynku, czyli koszmar! Nowe kaloryfery i wyremontowane ścianki za nimi przygotowuję do wersji "Zasłonki i firanki tylko do poziomu parapetów". Wyroby dekupażowe przykryte czekają na koniec pylenia.
To co udało mi się dokończyć dla domu, to herbaciarka i pojemnik na serwetki.


Widać że jestem smakoszem zielonej herbaty. Bejcowanie rozcieńczoną farbą akrylową. Napis wydrukowany, skopiowany przez kalkę i wymalowany zieloną farbą metaliczną. W środku zostawiłam surowe drewno i czekam, aby przeszło zapachem herbaty i dodatków: cytryny oraz pigwy.


Bardzo rzadko, już tylko dla gości, używam sztućców platerowanych i wyciągam stary haftowany biały obrus po babci. Wymyśliłam sobie do kompletu ten pojemnik na białe serwetki.
Pozdrawiam z początkiem kalendarzowego lata wszystkie Osoby Obserwujące i Odwiedzające! Mam nadzieję wkrótce przedstawić efekty remontu! Do zobaczenia!

czwartek, 12 czerwca 2014

Jestem! Żyję!

Ależ długo mnie nie było! Zarobiona jestem w innych tematach i brakowało czasu na ukochane hobby. Poza tym system mojego komputera dożywa końca swego czasu technologicznego i ostatnie dwa tygodnie biedak nie chciał ruszyć. Po wizycie informatyka wracam "na łamy" bloga.
Oto ikona ukończona ostatnio - dla mnie samej.


Papier firmy Calambour, złocenia z folii.


Tak wygląda tryptyk po zamknięciu. Bejcowanie farbą akrylową, ozdobniki ze "stickersów".
Bardzo serdecznie pozdrawiam wszystkie osoby Odwiedzające i Obserwujące mojego bloga! Świat tak pięknie pachnie w czerwcu!