niedziela, 12 lutego 2012

Witam. Dekupażu początek, a Walentynki




Serdecznie witam wszystkich. Pragnę podzielić się z Wami rezultatami moich prac związanych z różnymi zainteresowaniami. Nareszcie na emeryturze mam więcej czasu.
To już ponad dwa lata, jak mnie „wessało”, wpadłam na całego. Bliskie spotkanie pierwszego stopnia. Od tego dnia wszystkie hobby poszły w kąt, liczy się tylko decoupage, czyli dekupaż! Pierwsza praca, zawieszka serduszko wykonana na warsztacie w ramach tzw. „Otwartych Ogrodów”. Namalowałam wtedy datę na jego odwrocie: 31.05.09. No i trzyma mnie odtąd ten dekupaż, bo oddałam mu swoje serce. 
 


Po wielu przedmiotach zrobionych dla siebie lub na prezenty, stwierdziłam, że pora spróbować przedstawić swoje pomysły na blogu. Zatem na otwarcie przygotowałam coś zupełnie nowego. 
Już we wtorek Walentynki. Choć nie mam swojego Walentego, wszystkim Zaglądającym życzę aby Takowego lub Takową posiadali. Może pomogą zdobyć Walentynkę lub Walentego serduszka ozdobione dekupażem, zamiast lub jako dodatek do kartki i kwiatów! 
Skoro Walentynki, to muszą być serca, róże, wiersz miłosny, kwiaty, amorki, dużo czerwieni i kokardki. Brakuje tylko gołąbków. Sorry, nie miałam.
Trafiłam niedawno na serwetkę z pierwszego serduszka – „Rosa alpina”. Jako rodzaj klamry czasu - ponownie różyczka alpejska, na sercu styropianowym 7x7cm. Awers i rewers, cieniowania, domalowywania. Są takie, co jeszcze cieniują prace dekupażowe!


Lakoniczne, a jakże wymowne, serduszko biało-czerwone, też styropianowe 7x7cm.



Zapragnęłam z okazji Walentynek zrobić coś w klasycznym biało-czerwonym zestawie kolorystycznym techniki Print Room. Dużo buszuję w necie, śmiem twierdzić, że to pierwsza taka praca! Fragment papieru rozjaśniony kserowaniem, pozłocony najprościej – malowaniem złotym akrylem. Musiałam użyć całej siły woli, by na białym nie dać złotych spękań. A może dać? Lakier z połyskiem!

Dwa maleńtasy styropianowe 5x4cm, w sam raz do „dziewczyńskich” skarbów. Zdjęcia makro oddają stanowczo zbyt dużo niewidocznych okiem szczegółów! Lakierowanie rozłożyłam w czasie, teraz są odpowiednio gładkie, ale zdjęć nie będę wymieniać.
Aniołek na rewersie ma w złotym tle transfer fragmentu wiersza XIX-wiecznego arabskiego poety Khalila Gibrana - "Budzić się o świcie z uskrzydlonym sercem i dziękować za jeszcze jeden dzień miłości".

Dla amatorów mocnego czerwonego kwiatuszkowe serduszko i na rewersie deklaracja "Na zawsze w moim sercu"! "Pójdź serce do serca!" - to już jest sprezentowane miłej osobie.

Pora na większe rozmiary. Podarowany kiedyś fragment serwetki z aniołkiem i wieńcem kwiatowym na zawieszce MDF 15x20cm w „złotym sosie”. Napis z transferu wydruku, podrasowany złotem.


Mała, śliczna chusteczka retro pudrowo-różowa akurat wypełniła proporcjonalnie górę przedmiotu, serduszka 12x20cm ze sklejki. Łoj, nagimnastykowałam się z dobraniem dołu. Nie jestem w 100% zadowolona, po pięciu przemalowaniach pozostały różowe serduszka na piaskowym tle. Tada!

Serce MDF 15x20cm. Wyżebrany kiedyś fragment serwetki, który zauroczył mnie mieszanką niewinności i zapowiedzi namiętności. Dlatego zawieszka wstążeczkowa w podwójnym kolorze. Oprócz napisu do motywu dodałam coś jeszcze. 

Na finał największe serce z MDF 19x23cm, które jest „ukoronowaniem kolekcji”. Jeszcze bez cieniowań bitumą. Napis odręczny tuszem akrylowym czcionką stylizowaną na Rotunda Pommerania, transfer domalowany złotem. Czy podoba się stylizowana na późne średniowiecze opowiadana nim historia? Jakbym słyszała słowa mężczyzny „Wrócę do Ciebie” i kobiece „Będę czekać”.


Miłych Walentynek!