sobota, 3 sierpnia 2013

Szkatułka też lekko pałacowa

Spękania dwuskładnikowe uważane są za trudne do wykonania. Szkatułkę dziś prezentowaną robiłam dwukrotnie. Za pierwszym razem nie uzyskałam żadnych spękań i zdarłam wierzch aż do podkładu. Następnym razem byłam już po pokazie Beaty Wośkowiak i trzymałam się wskazówek. Zestresowana maksymalnie nakładałam szczodrze obydwa preparaty. Spękania pokazały się nie od razu, dopiero po kilku dniach nałożyłam w nie złotą farbę. Gdy po kilku tygodniach zobaczyłam, że dotknięcie palcem pozostawia ślad na wieczku, użyłam werniksu olejowo-akrylowego. Wtedy gdzieniegdzie pokazały się dodatkowe spękania! Tych już nie mogę wypełnić. Jeszcze tylko - za jakiś czas - polakieruję na błyszcząco akrylem i spokojnie odłożę do wyschnięcia.


Szkatułkę potraktowałam jako trening przed następnymi pracami ze spękaniami dwuskładnikowymi. Znajoma dekupażystka kiedyś powiedziała mi, że jeżeli jakiegoś przedmiotu nie udaje jej się udekorować za drugim razem, to trzeci raz nie próbuje, tylko stwierdza, że ten przedmiot nie chce być zdekupażowany. Obserwatorom i Odwiedzającym życzę jak najmniej takich opornych przedmiotów. Serdecznie pozdrawiam!